Strona główna » Blog » Kwarantanna – co z płatnościami za żłobki i przedszkola?

 

Jak wygląda sytuacja z płatnościami za żłobki i przedszkola w czasie społecznej kwarantanny? 

Sprawa nie jest prosta i jednoznaczna, ale spróbujemy pomóc.

 

Dochodzą do nas informacje o nieprzejednanym stanowisku wielu właścicieli tych żłobków i przedszkoli, którzy żądają zapłaty opłat w takiej samej wysokości jak dotychczas – mimo iż dzieci przebywają w domu pod opieką rodziców. Właściciele tych placówek podnoszą, że to nie ich wina, że nie mogą prowadzić normalnej działalności i że “zgłaszają teoretyczną gotowość” do dalszej opieki nad dziećmi.

 

 

Nie do końca można się z tym zgodzić.

 

Obecna sytuacja jest trudna nie tylko dla właścicieli żłobków i przedszkoli. Rodzice dzieci często muszą zmagać się z bezpłatnym urlopem wziętym po to, aby móc się dzieckiem zajmować, czy też z mniejszym wynagrodzeniem, a często nawet ze zwolnieniem z pracy – ich pracodawcy też przecież mają problemy z normalnym prowadzeniem działalności.

Po stronie rodziców jest dosyć sporo argumentów prawnych.

Przede wszystkim, rodzice z pewnością nie powinni ponosić opłaty za wyżywienie. Skoro żłobek lub przedszkole nie żywi małoletniego podopiecznego, to nie ma za co zwracać kosztów.

 

 

Jak wygląda sprawa z czesnym?

 

Umowa łącząca żłobek/przedszkole z rodzicami dziecka to z pewnością umowa wzajemna.

Mamy zatem sytuację, w której jedna strona (rodzic) wykonuje swoje świadczenie (płaci), a druga strona nie (nie opiekuje się dziećmi). Jasno widać tutaj niesprawiedliwość tej sytuacji.

Właściciele żłobka/przedszkola pewnie będą podnosić argument, że mimo iż ich placówka nie funkcjonuje, to oni i tak ponoszą koszty.

Po pierwsze: prowadzący taką działalność może poczynić starania, aby te koszty zminimalizować. Może wystąpić do ZUS o zwolnienie ze składek albo ich odroczenie. Może zawiesić działalność jeśli nie zatrudnia pracowników. Może negocjować umowy, którymi sam jest związany. Może skorzystać z innych działań w ramach tzw. Tarczy antykryzysowej.

Po drugie – właściciel żłobka lub przedszkola jest przedsiębiorcą, a rodzic konsumentem. W polskim systemie prawnym przedsiębiorcy są inaczej traktowani niż konsumenci z racji tego, że są profesjonalistami obrotu prawnego.

Funkcjonują na codzień w gospodarczej rzeczywistości i tym samym muszą się liczyć z sytuacjami niespodziewanymi albo z nieudanym przedsięwzięciem. Rozpoczynając działalność, świadomie podejmują ryzyko.

Takie jest też stanowisko sądów.

Dlatego właśnie konsumentowi wolno więcej. Bo konsumentem jest każdy. A nie każdy jest przedsiębiorcą.

Nakładając na to jeszcze sytuację, w której przedsiębiorca ma osiągać takie same, a nawet większe zyski w czasie “społecznej kwarantanny” nie wykonując przy tym swojej pracy, a konsument (rodzic) ma płacić dalej tak samo – to uwypukla się tutaj ewidentna nierówność stron.

 

 

 

A teraz trochę oparcia w przepisach.

 

Kodeks cywilny zawiera przepisy, które mówią o sytuacji, w której świadczenie jednej strony staje się niemożliwe bez winy żadnej ze stron. Co wtedy? Kodeks ustala, że ta strona, która miała to świadczenie spełnić, obowiązana jest do zwrotu tego co w zamian otrzymała. W przeciwnym razie będzie mowa o bezpodstawnym wzbogaceniu

Oba przepisy mają zastosowanie do obecnej sytuacji. Jedno ze świadczeń wzajemnych (opieka nad dzieckim) stała się niemożliwa wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności (epidemia). kwarantanna co z płatnościami za żłobki i przedszkola?

 

 

Jest jeszcze inny przepis, który może mieć zastosowanie w tej sytuacji

 

Otóż Kodeks cywilny zawiera jeszcze inny artykuł, który znajduje zastosowanie wyjątkowo rzadko, bo został przewidziany do naprawdę wyjątkowych okoliczności.

Chodzi tutaj o sytuacje nadzwyczajne, których nie można było przewidzieć. Zdarzenia nadzwyczajne o charakterze powszechnym, niezależne od woli stron, wykraczające poza typowe ryzyko gospodarcze.

Te okoliczności spowodowane siłą wyższą (epidemia) powodują nadmierne trudności dla jednej ze stron lub rażącą stratę. W tej sytuacji strona może zwrócić się do sądu o to, aby zmienił warunki umowy, w tej sytuacji – aby zmniejszył albo “zlikwidował” opłatę za czas “społecznej kwarantanny”.

 

 

Stanowisko UOKiK

 

W 2008 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta opublikował raport z kontroli wzorców umownych stosowanych przez niepubliczne przedszkola. W dokumencie stwierdzono, że wniesiono zastrzeżenia do zapisów w umowach, w których przewidziano opłatę za okres, kiedy przedszkole jest zamknięte, jak np. w czasie wakacji lub z powodu siły wyższej (epidemia jest taką siłą – przyp. aut.).

 

 

Trudno się z tym nie zgodzić…

 

Natomiast kilka dni temu, UOKiK, odnosząc się wprost do obecnej sytuacji koronawirusa, nieco złagodził stanowisko. Co prawda opinia zawarta na stronie internetowej w kilku zdaniach nie ma takiej “mocy”, co starannie przygotowany, wielostronicowy raport po dokładnej prawniczej analizie, ale jednak warto wziąć to pod uwagę.

O czym pisze UOKiK?

W skrócie: urząd przyznaje, że mowa jest (przynajmniej) o nadzwyczajnej zmianie okoliczności, o której mowa powyżej. Czyli – że z pewnością żłobki i przedszkola powinny pomyśleć przynajmniej o zmniejszeniu opłaty za czesne. UOKiK jednocześnie namawia do ugodowego porozumienia i wypracowania konsensusu, a każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie.

Urząd jednak zajmuje jasne stanowisko co do opłat za wyżywienie i za zajęcia dodatkowe i wprost twierdzi, że nie powinny być pobierane.

Jeszcze jedno zastrzeżenie: jeśli żłobek lub przedszkole w jakiś sposób wciąż świadczy usługi (można sobie wyobrazić, że nauczyciel codzienne rano wysyła rodzicowi plan zajęć i zabaw dla dziecka albo w jakiś sposób organizuje zajęcia online (choć to może być trudne w przypadku tak małych dzieci), to raczej nie ma tu mowy o tym, że usługa nie jest wykonywana.

Jeśli natomiast żłobek/przedszkole nie prowadzi swojej działalności z powodu wystąpienia epidemii, to wtedy można mówić o całkowitym braku realizacji umowy. Wówczas taka placówka nie powinna żądać od rodziców świadczenia, czyli zapłaty czesnego, za ten czas w którym korzystanie z usług placówki było zupełnie niemożliwe.

 

 

Wnioski

 

Opinia kończy się konkluzją, z która i my się zgadzamy: obie strony kontraktu powinny starać się wypracować rozwiązania dostosowane do trudnej dla wszystkich sytuacji.

Nie jest więc tak, że rodzice stoją na gorszej pozycji względem właściciela żłobka czy przedszkola. Naszym zdaniem po stronie rodzica jest nawet więcej prawnym argumentów niż po stronie przedsiębiorcy prowadzącego taką placówkę.

Z pewnością właściciele żłobków/przedszkoli nie powinni usztywniać się w stanowisku, że należy im się taka sama opłata jak za miesiące, kiedy wykonywali usługę na rzecz rodziców-konsumentów.

W razie zapłaty czesnego za czas, w którym żłobek lub przedszkole nie funkcjonuje, nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby zawnioskować o zwrot, przynajmniej części tej kwoty.

Zobacz też:

Jak odzyskać zadatek za wesele?

Koronawirus i wykupione wakacje

 

Żeby nieco ułatwić negocjacje ze żłobkiem/przedszkolem, stworzyliśmy wzór pisma, w którym zawarliśmy najważniejsze prawne argumenty uzasadniające zmianę opłaty za czas kwarantanny oraz w którym wyczerpująco uzasadniliśmy, dlaczego powinno się “pójść na rękę” rodzicom podopiecznego:

 

Darmowa prenumerata!Wpisz swojego maila, a dostaniesz od nas informację o nowych artykułach!