Strona główna » Blog » Uchwała Sądu Najwyższego – kredyt frankowy

Uchwała Sądu Najwyższego ws. kredytów frankowych

 

Od kilku miesięcy Sąd Najwyższy nie może wydać uchwały, w której udzieli odpowiedzi na niezwykle istotne pytania. Kolejny wyznaczony termin na wydanie uchwały to 2 września 2021 r.

Możliwe, że wtedy doczekamy się roztrzygnięcia ale nie jest to pewne. Sąd Najwyższy bowiem już wcześniej robił kilka uników, polegających choćby na skierowaniu najpierw zapytań o opinię do kilku instytucji.

Jednak z poprzednich orzeczeń SN oraz TSUE można stwierdzić, w którą stronę idzie orzecznictwo i czy warto wnosić swoją sprawę frankową do sądu.

Jakie mogą być możliwe konsekwencje wyroku w swojej sprawie? Czy warto przewalutować kredyt czy może lepiej jest wnioskować o unieważnienie umowy?

 

 

Wyczekiwana uchwała SN ws. frankowiczów

 

Wydaje się jednak, że prędzej czy później trzeba będzie jakąś decyzję podjąć – bardzo możliwe, że właśnie 2 września. Sąd Najwyższy ma wskazać w jaki sposób należy orzekać w sprawach kredytów frankowych.

Pytania, które zostały zadane SN dotyczą tego, czy (postaramy się to opisać po ludzku):

    • jeśli sąd rozpoznający sprawę danego frankowicza uzna, że zapis w umowie kredytowej był niedozwolony – to czy sąd może wtedy zmienić ten zapis i np. określić inny sposób określenia kursu walut (tzw. przewalutowanie)?

Nasz komentarz: naszym zdaniem przewalutowanie będzie coraz rzadziej stosowane, bo ustalenie kursu CHF do PLN jest zbyt kontrowersyjne i zbyt daleko idącym działaniem sądu. Po drugie – wcześniej już sam SN ale także TSUE wypowiadali się bardzo sceptycznie co do takiej ingerencji sądu w umowę kredytu frankowego.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wiele razy podnosił, że gdy sąd uzna dany zapis umowny za klauzulę niedozwoloną, to nie może jej modyfikować, a jedynie “skasować”. 

 

Możliwe jest natomiast, że obie strony sporu (bank i kredytobiorca) wyrażą zgodę na zastąpienie niedozwolonego przepisu innym. Może do tego dojść zarówno na etapie przedsądowym, jak i sądowym, a nawet jeszcze później.

 

 

Unieważnienie umowy o kredyt frankowy – czy warto?

 

Co wówczas, gdy usunięcie niedozwolonej klauzuli umownej spowoduje, że umowa straci sens albo powstanie luka co do jakiejś kwestii? I tu dochodzimy do drugiego z rozwiązań, jakim jest unieważnienie całej umowy.

Bo wydaje się, że zarówno TSUE, jak i polski SN zdają się być od pewnego czasu konsekwentne w stanowisku, że umowy kredytu frankowego trzeba raczej unieważniać. Jeśli bowiem wykreślimy klauzulę walutową, to jest to zbyt ważny zapis, żeby reszta umowy mogła mieć spójną i logiczną całość.

Jakie są więc konsekwencje unieważnienia umowy?

 

 

Unieważnienie umowy kredytu frankowego – jakie są konsekwencje?

 

Na pozór takie rozwiązanie może się wydawać dla frankowicza atrakcyjne (słowo “unieważnienie” brzmi tak, jakby ktoś przyznał “mocną rację” kredytobiorcy w sporze z bankiem). Jednak unieważnienie jakiejkolwiek umowy przez sąd powoduje tzw. fikcję prawną uznającą, że ta umowa nigdy nie istniała. Konsekwencją tej fikcji jest to, że strony powinny sobie zwrócić to, co wcześniej sobie świadczyły.

Przykład: w umowie sprzedaży gdy dochodzi do unieważnienia sytuacja jest prosta – jedna osoba zwraca kupioną rzecz, a druga zwraca pieniądze.

Co jest jednak świadczeniem stron w umowie o kredyt? Jedna strona dostaje dużą kwotę pieniężną “natychmiast”, a druga strona otrzymuje zwrot tej kwoty ratalnie, ale powiększoną o marżę, opłaty i odsetki. Jeśli więc dochodzi do unieważnienia umowy o kredyt frankowy, to strony muszą się nawzajem rozliczyć – kto komu jest jeszcze coś winien i czy ktoś musi jeszcze dopłacić drugiej stronie. czyli:

  • bank zwraca kredytobiorcy to, co zostało do tej pory bankowi zapłacone,
  • a kredytobiorca zwraca bankowi całą kwotę kredytu, którą dostał od banku. Oczywiście nie jest powiedziane, że trzeba tę kwotę zwrócić w całości tu i teraz – jest możliwe, że sąd zgodzi się na spłatę w ratach lub odroczy termin do zapłaty.

 

Taki sposób rozwiązania sprawy poprzez unieważnienie umowy może być korzystne dla frankowicza, gdyż w tej sytuacji musi on oddać tylko kapitał faktycznie wypłacony przez bank, ale bez odsetek, opłat lub prowizji. W dodatku nie ma już podstaw, ażeby nieruchomość była dalej obciążona hipoteką.

 

 

Unieważnienie umowy frankowej – ryzyko

 

Ale ale! istnieje jeszcze pewne niebezpieczeństwo związane z sytuacją, kiedy sąd unieważnia umowę kredytu frankowego. Otóż banki straszą, że mogą pozwać kredytobiorcę za wynagrodzenie za korzystanie z jego kapitału. O co chodzi?

Załóżmy, że jakaś osoba mieszka w czyimś domu bez umowy. Właściciel może nie tylko żądać eksmisji, ale także wystąpić z roszczeniem o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości. Mieszkaniec byłby bezpodstawnie wzbogacony. W tej sytuacji banki twierdzą, że przez czas kredytowania dany frankowicz miał możliwość korzystania z pieniędzy banku. Czy banki mają rację?

To również ma rozstrzygnąć Sąd Najwyższy i jest to chyba najważniejsze z pytań mu postawionych.

 

 

Nasza opinia ws. wynagrodzenia dla banku

 

Naszym zdaniem: banki nie mają podstaw do takich żądań. Uwzględnienie takiego roszczenia spowodowałoby dodatkowe poszkodowanie kredytobiorców, którzy są przecież w tej sytuacji konsumentami. To bank jest profesjonalnym graczem na rynku, który skonstruował umowę dotknięta tak poważnymi wadami, że trzeba ją było unieważnić. Rozwiązanie to spowodowałoby wymierną i niesprawiedliwą szkodę po stronie kredytobiorcy, który często był wręcz namawiany przez pracowników banku do zaciągnięcia tego rodzaju kredytu.

Bank, który skonstruował nieważną umowę nie ponosiłby wówczas żadnego ryzyka związanego ze stosowaniem niedozwolonych klauzul umownych. Co więcej, mógłby przecież osiągać zysk na stosowaniu takich postanowień umownych. Stoi to w sprzeczności z doktryną sankcji w prawie europejskim (np. art. 23 dyrektywy nr 2008/48 o kredycie konsumenckim).

Wynagrodzeniem za korzystanie z czyjegoś kapitału są bowiem odsetki, a nie jakieś dodatkowe świadczenie. Dlatego też np. obowiązuje zakaz anatocyzmu, czyli naliczania odsetek od odsetek.

Opinia ta znalazła swoje potwierdzenie w stanowiskach przesłanych Sądowi Najwyższemu przez Rzecznika Finansowego, Rzecznika Prawo Obywatelskich i Prokuratora Generalnego. Dlatego też mało prawdopodobne jest, ażeby (w końcu) SN uznał, że bankowi należy się dodatkowe wynagrodzenie za korzystanie z jego kapitału.

Naszym zdaniem warto jest podjąć kroki prawne przeciwko bankowi chociażby z tego powodu, że banki coraz częściej chcą się dogadywać w tych sprawach i możliwe jest podpisanie korzystnej ugody nawet bez postępowania sądowego.

 

Darmowa prenumerata!Wpisz swojego maila, a dostaniesz od nas informację o nowych artykułach!